fbpx
9218435423.8dd5717.ffccbd451066455b895ad46a556de368

W Trójkącie – kolejny odcinek zagubionych?

Lokal W Trójkącie nie bez powodu ma taką nazwę, mianowicie znajduję się w znanym wrocławskim trójkącie.

Moje pierwsze wrażenie po wejściu do tego miejsca jest całkiem dobre. Miła kelnerka wita i przyjmuje zamówienie. Kucharz wygląda i uśmiecha się zza swojej lady.

Nie miałam ochoty na lunch menu, więc wybrałam dania z regularnej karty. Jeśli jednak mielibyście ochotę na lunch, to możecie go zjeść od poniedziałku do piątku w godzinach od 12:00 do 15:00. Pełny zestaw jest w cenie 24,50 zł. Moje wybory:

  • Pizza Margherita / mozzarella / sos pomidorowy / bazylia – 18 zł, wzbogaciłam ją o papryczki jalapeno (+ 5 zł), oraz o ser gorgonzola (+ 6 zł) łącznie – 29 zł
  • Burger wołowy z frytkami / bułka maślana BIO / wołowina / sos BBQ / boczek / cheddar / ogórek konserwowy / pomidor / sałata /dodatkowo poprosiłam o papryczki jalapeno – 25 zł

Pierwsza na stole pojawiła się pizza.

W między czasie dołączyła do mnie znajoma, i całe szczęście, ponieważ mogła zobaczyć pizzę na żywo. To nie jest podrasowane zdjęcie, dokładnie takie kolory widniały na talerzu. Zastanawiam się czy kogokolwiek skusiły by takie kolory, aby spróbować tego placka. Mnie na pewno nie narobiły apetytu, ale spróbowałam i poprosiłam o to też swoją znajomą. Nie da się zjeść więcej niż jeden kawałek, nawet jeśli jest się głodnym. Ostatnio pisałam o Mani Smaku, i mianowałam ich pizze najgorszą jaką do tej pory jadłam we Wrocławiu. Teraz pierwsze miejsce w tym rankingu otrzymuje lokal W Trójkącie, a właściwie ich placek. Papryczki dobre, bazylia świeża, nie zjarana w piecu, ale to wszystko co mogę dobrego napisać.

Przy zamawianiu burgera upewniłam się, że nie ma w nim cebuli czytając menu, oraz pytając miłej kelnerki. Dostałam jasną odpowiedź, że skoro nie jest wypisane to nie ma, ale może to jeszcze potwierdzić na kuchni. Tak więc z wielkim spokojem oczekiwałam na burgera.

Już z daleka jak kelnerka go niosła widziałam wystającą cebulę. To jakaś masakra! Kelnerka powiedziała, że widzi cebulę, i jednak nie jest wypisana.
Położyła go. Powiedziałam, że nie zjem z cebulą, ale już była hen hen daleko od mojego stolika.

Miałam dwa warianty do wyboru, albo zacząć się awanturować, lub spróbować burgera z ponoć super bułką BIO. Wybrałam degustację…

Cała cebula wylądowała poza kanapką, bo tak nazwałabym to co zostało mi podane. Bułka – szału nie ma, ogórki – kiszone a nie konserwowe ( dobre ), pomidor – wyrośnięty w śniegu, cheddar – cienka warstwa roztopionego plastiku to to? Frytki – najsmaczniejsze z tego wszystkiego. Czas na mięso – kotlet mielony, żadne mięso wołowe, które używa się do dobrego burgera.

Ktoś zamawiał spalone kotlety mielone? Uwaga, proszę nie rzucać mięsem, uderzenie może spowodować uszczerbek na zdrowiu.

Lokal jest przyjazny dla zwierzaków co sprawdziłam razem z Mikem.

Wielka szkoda, ponieważ brakuje w bliskiej okolicy miejsca, w którym można dobrze zjeść. Trójkąt chwali się swoimi wypiekami, jednak nie miałam ochoty już ich próbować, po takim nie wypale z dwoma daniami. Miejsce jest ładne, obsługa początkowo na poziomie, im dalej w las tym gorzej. Rozmowy na temat szefa o tym czy zrobił zakupy i dlaczego tak późno naprawdę można oszczędzić siedzącym gościom.

Podczas wizyty w tym miejscu czułam się jakbym grała w kolejnym odcinku „zagubionych”. Odświeżcie swoją kartę i zacznijcie podawać coś co szef kuchni umie zrobić. Skoro promujecie swoje wypieki, i nie chcecie odejść od pizzy to może warto zrobić ciasto na placek z innej mąki – to może was wyróżnić. Przede wszystkim musicie zainwestować w dobrej jakości dodatki. Jak to się zmieni to na pewno ludzie z chęcią będą was odwiedzać.

W Trójkącie
Tadeusza Kościuszki 133, 53 – 110 Wrocław
FacebookInstagram